... czyli wpis ani trochę nie polityczny
Dobra, krótko i węzłowato: brzoza to wredne stworzenie. Przez ostatnie dwa tygodnie zebrałam na to wiele dowodów, które nawet ponumerowałam i zaczęłam układać w kolejności alfabetycznej zanim uświadomiłam sobie, że to głupie (#poniedziałek). Tak czy siak mam nadzieję, że po tym wpisie będziecie już ostrzeżeni.
Tylko ważna uwaga - dowody odnoszą się jedynie do dwóch opisywanych przeze mnie gatunków Betula pendula (dawniej verrucosa) i B. pubescens. W żadnym wypadku nie powinno się odnosić tego do innych gatunków brzóz drzewiastych i karłowatych, tudzież lokalnych odmian takich jak B. oycoviensis czy B. smolensis (bo jak wspominałam to nie jest wpis polityczny). Jednak jako, że rozpoznanie z bezpiecznej odległości gatunku brzozy należy do tych umiejętności, po których gra w memory nie powinna sprawiać trudności, na wszelki wypadek omijajcie wszystkie brzozy szerokimi łukiem.
1. Gdybyście chcieli w tym miejscu zapytać skąd poznać, że coś w ogóle jest brzozą, większość ludzi odpowiedziałaby oczywiście - ma białą korę. Otóż ja też sądziłam przez całe życie, że jest to cecha przynależna jedynie brzozom, dopóki nie nauczyłam się rozpoznawać orzeszków brzozy i po bezowocnym poszukiwaniu ich pod wielkim zbiorem białych drzew musiałam dopuścić do siebie myśl, że nie są to wcale brzozy, a tople białe. Tak przynajmniej twierdził atlas drzew. Także pamiętajcie brzozą nie jest każde drzewo, które ma białą korę. Rozpoznacie ją dopiero po fakcie, że ma białą korę, ale nie jest topolą białą.
2. Brzozy wcale nie rosną wszędzie. Albo inaczej - rosną wszędzie tam, gdzie nie masz do nich dostępu. Uwielbiają zwłaszcza obecność wysokich i chronionych alarmem tudzież psem ogrodzeń. Gdybyście za to zechcieli znaleźć brzozę np. nad jakimś zbiornikiem wodnym życzę powodzenia i cierpliwości. Zapewne skończycie sfrustrowani, przełażąc przez wysokie i chronione alarmem tudzież psem ogrodzenie.
3. Brzoza jest i to dosłownie przeżarta na wskroś złem. Zaczynając od wszelkiej maści żuczków i pajęczaków, które uwielbiają wchodzić Ci za kołnierz i irytować swoją obecnością, a kończąc na hasających sobie wkoło komarach (przy czym te ostatnie mogą być też związane z bliskością zbiorników wodnych, ale i tak wińmy za to brzozę). A i czy wspominałam o kleszczach? Te małe krwiożercze bestie świetnie skumały się z brzozami i wykorzystują ich urodę do wabienia nieświadomych niczego ofiar w swoje pułapki. A potem kończysz z kleszczami w yyy... głębokim poszanowaniu.
4. Nie wiedzieć dlaczego brzozy dogadują się równie świetnie z pokrzywami, drapiącymi trawami, tudzież niespodziewanie chlupiasto-błotnistymi bagnami. Jak już mówiłam - szerokim łukiem.
5. Wracając do orzeszków - są małe, liczne i urocze, ale nie dajcie się zmylić. Ich fikuśne skrzydełka nie służą dla urody, ale mają za zadanie rozprzestrzeniać brzozę na cały świat, aż wyprze inne, sympatyczniejsze gatunki. I jedynie ich niezbyt bystrym móżdżkom, tudzież przytłaczającemu ciężarowi łusek, które zdają się po prostu być i dobrze wyglądać, zawdzięczamy względną równowagę ekosystemu.
Dobra, na razie to chyba tyle. Przykłady można by jeszcze długo mnożyć, ale mam nadzieję, że czujecie się już ostrzeżeni. Badania prowadzone przeze mnie, nieraz z narażeniem życia, służą tylko i wyłącznie dobru nauki, tudzież wynikowi mojej rekrutacji na studia i nie pobieram za nie żadnych korzyści finansowych (moralnych tym bardziej).
Uwaga końcowa: gdybyście jednak chcieli mimo ostrzeżeń wybrać się na brzozy, nie polecam zabierania broni palnej. Rozjuszona brzoza jest szczególnie niebezpieczna, dlatego należy obchodzić się z nią ostrożnie. Polecam metodę powolnego skradania się, tudzież stopniowego oswajania.
I pamiętajcie, że autorka bloga nie bierze odpowiedzialności za nierozsądne działania swoich czytelników.
Bawcie się dobrze,
K.
PS Branie tego wpisu na poważnie (zwłaszcza w poniedziałek) może skończyć się gorzej niż polowanie na brzozy nocą.
PS2 Chciałam napisać jakiś wpis wstępny, ale uznałam w końcu, że wpisy wstępne są dla słabych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz